Bluefin, czyli tuńczyk błękitno płetwy


Bluefin, czyli tuńczyk błękitno płetwy

W dni takie jak dzisiejszy, kiedy pojawiają się pierwsze płatki śniegu a zimno które spowija miasto powoduje opadanie ostatnich liści, zatrzymuje nas w domu, skłaniamy się do wspominania nie tak przecież odległych słonecznych dni, zaczynamy myśleć o ucieczce gdzieś gdzie ciepło. Na myśl przychodzą dalekie podróże i miejsca gdzie byliśmy.

Takim wspomnieniem jest ostatnia podróż do Kambodży gdzie życie toczy się dużo wolniej i wydawałoby się spokojniej i przyjemniej. Na jednej z tamtejszych cudownych prawie rajskich wysp znajomi prowadzą niewielki prywatny hotel, gdzie czas jakby zatrzymał się w miejscu. Chwile tam spędzone to jakby pobyt w uzdrowisku.

Ogromną przyjemnością jest delektowanie się jakże prostą a jak smaczną kuchnią. Ogromne ilości owoców, warzyw i przypraw, świeżych ziół pachnących w gorącym słońcu to tylko część przyjemności. Największym przeżyciem są świeże ryby, które łowić można z pomocą miejscowych rybaków lub po prostu kupić je nad ranem, gdy łodzie wracają z morza.

Łowienie z łodzi na wędkę to wielkie przeżycie, jednak nic nie równa się z prawdziwym polowaniem na tuńczyka. Najwspanialszym z nich jest bluefin, czyli tuńczyk błękitno płetwy. Gatunek dziko żyjący i bardzo trudny do złowienia. Dane mi było jednak uczestniczyć w takim pojedynku człowiek – ryba.

Męczenie tego króla głębin trwało blisko pięć godzin. Gdy wreszcie zbliżył się do łodzi zobaczyć można było jego siłę i potęgę! Ogromny umięśniony silny morski łowca ważący blisko 200kg. Przywieziony na ląd zawisł na belce dachowej rybackiej chaty stojącej przy samej plaży. Potęga tej ryby widoczna z daleka budzi prawdziwy respekt.

To jednak jak smakuje świeży tuńczyk tłumaczy dlaczego jest tak chętnie odławiany. Ciemne czerwone prawie szklisto przejrzyste mięso z grzbietu to wyśmienita część na szybko i w prosty sposób przygotowanego steka. Wystarczy trochę grubej soli. Świeżo mielony pieprz i oliwa. Rzucony na ruszt na moment, polany obficie oliwą, obsypany garścią świeżej kolendry i siekanego chili, skropiony sokiem z limonki to danie tak niewiarygodne że aż wywołujące dreszcze. Delikatne, aromatyczne, soczyste, lekko pachnące dymem… Natomiast jasno różowe, marmurkowe mięso z brzucha, bardzo delikatne, wręcz w konsystencji masła aż prosi się by tylko delikatnie umoczyć je w sosie sojowym i zjeść jako sashimi, żal naprawdę „psuć” je robiąc coś innego.

Cały świat ceniący ryby przypisuje laur zwycięzcy jeśli chodzi o przyjemność jaką niesie. Z jednej strony chciałoby się zachęcić Was do spróbowania tego fenomenalnego tuńczyka, z drugiej zaś myśląc o ginącej powoli  jego populacji wprowadzić ograniczenia w jego odłowach. Bez względu jednak na wszystko przygoda łowienia tego króla głębin a zwłaszcza niewiarygodna radość jedzenia dań z niego przygotowanych należy do tych niezapomnianych!

Kategorie artykułów